Zipline – Maciek pozazdrościł ;)

Musiałam wyglądać na zachwycona po jeździe na zipline na Bohol i gadać o tym nieustannie gdyż jak tylko nadarzyła się okazja Maciek tez postanowił przelecieć się na zipline. Okazja nadarzyła się w sabang. Ponieważ trzeba było trochę podjechać do miejsca gdzie leci się zipline Maciek załatwił ze ja pojade z dziewczynkami i poczekamy na niego na plazy na której będzie lądował. Wszystko brzmiało super, ale … droga okazała się lekko mówiąc wyboista a ze jechaliśmy ciężarówka bez zawieszenia to trzeba było trzymać się obiema rękami żeby nie wypaść. Dodam ze była to droga „wybudowana” a ja bym raczej powiedziała wyklepana przez hotel 5 gwiazdkowy. Także ciekawa jestem czy przewożą nia swoich gości ;p Ale Ok dojechaliśmy i dziewczynki i ja zostałyśmy na takiej odludnej plazy przez która przepływa rzeka wpływająca do morza. W okol cisza, drzewa mangrowe, mokradła i my 3… idealne miejsce do życia dla krokodyli. Poważnie zaczęłam się zastanawiać co ja zrobię gdy mi taki gad wejdzie w drogę… wyobraźnia pracowała szczególnie ze poprzedniego dnia widzieliśmy w knajpie w wiosce potrawę z krokodyla – wiec gdzie je musza łapać nie ?

Maciek z zipline zadowolony ale chyba na Bohol było lepsze:)

Ps – kierowca ciężarówki potem twierdził ze tu nie ma krokodyli ale kto to wie ;)


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz