Co to był za dzień… a raczej co to była za podróż… kupiliśmy bilety na busa marki lexxus (sic!) na 7 rano żeby jeszcze względnie wcześnie czyt. O 13 być w El nido, pójść na plaze, zorganizowac nurkowanie etc. Po czym po godzinie jazdy wysadzili nas w przydrożnym barze robiącym tez za lokalna stacje benzynowa i kazali czekac na kolejny bus. Ogólnie spoko, wiedzieliśmy ze będzie przesiadka, ale nie wiedzieliśmy ze potrwa 3h! Maciek się lekko mówiac wkurzył, Włoch który z dziewczyna razem z nami czekali chciał dzwonić na policję (ta swoją droga przyjechała z karabinami dłuższymi od moich nóg, ale nic nie poradziła), a agent powtarzał ” only 30 minutes, only 30 minutes”… ja miałam dość a dziewczyny w tym wszystkim były najbardziej wychillowane – Serio podziwiam je bo miały pełne prawo zrobić nam sajgon a jak
Anioły bawiły się każda na swój sposób nie narzekając przy tym.
Na szczescie gdy dotarliśmy na miejsce udało nam się ogarnąć nurkowanie dla mnie i Macka i płyniemy jutro cała rodzinka
Na rejs całodniowy. Łódź jest duża, właścicielka szkoły sama ma 4 miesięczna córeczkę wiec moze Idusia będzie mieć koleżanke :)
trzymajcie kciuki – liczymy na super nury :)
Dodaj komentarz