Co widzicie oczyma wyobraźni na hasło – piękna rajska plaża na Filipinach w małej wiosce rybackiej, z piękna rafa koralowa? Tak tak ja tez to widzę – cicha spokojna mieścina, pusta plaze, słońce, palmy i my :)
Jadąc taksówka z portu do alona beach rozmawiamy z taksówkarzem ze nie mamy noclegu i czy mógłby nam coś polecic? A ona opowiada o znanych mu hotelach cenach pokojach, ten hotel tu a ten tam ten obok mcdonald a ten w centrum itd. I tu wróć jak to obok mcdonald??? Jaki mcdonald? W małej wiosce rybackiej????
E może się przesłyszałam on tak niewyraźnie mówi…
Dojeżdżamy a tu fullmoon Party i Kuta (imprezowania na Bali) razem wzięte ;)))
Potem doczytałam w lonely planet ze to kurort wiec nie wiem czego ja się spodziewalam ;p
ale cóż było robić jak już tu Jestemy to żal nie skorzystać także Julcia do wózka, ida do chusty – kryterium doboru środka transportu była waga ;p i heja w miasto;)
A następnego dnia rano, po zmianie hostelu (wrescie mamy coś w naszym standardzie cenowym i poziomu luksusu ;p – pokaże wam potem nasz taras:) zobaczyliśmy plaze i co moge powiedzieć No urywa co ma urywać – rewelacja!
Także od dziś możecie spodziewać się spamu plażowego, przeplatanego ewentualnie spamem podwodnym jak uda nam się zgrać zdjęcia z aparatu – ze tez jeszcze nie wymyślili obudowy do zdjęć podwodnych na iPhone ;)))
Dodaj komentarz