Nasza pierwsza podróż samolotem we 4 ale de facto 3 loty pod rząd minęły niespodziewanie dobrze. Julcia to zwierz lotniskowo-samolotowy. Uwielbia biegać po lotnisku, ogarniac odprawy paszportowe, checkiny i te sprawy rozmawiając przy tym z obsługa lotnisk w najlepsze i zupełnie nie przeszkadza jej ze ludzie nie rozumieją co mówi bo wszyscy się mega cieszą gdy widza taka dziarska dziewczynkę która zachowuje się jak by na lotniskach była średnio raz na tydzien. Poza tym w samolocie mozna więcej niż w domu – można obejrzeć bajki bez nebulizacji (takie urządzenie do inhalacji dla tych niedzieciatych), pic soczki iść spać kiedy się chce. Sami widzicie latanie dla dziecka jest super ;p
Idusia natomiast na luzaku jak chciała spać to spała a jak na raczkach to potrafi to wymóc w trymiga – w ogóle to zaczynaja się jej 2 najlepsze tygodnie w życiu – caly czas na raczkach.
Maciuś świetnie podsumował lot z Idusia i Julcia – „Wow od tygodnia się tyle nie
Wyspałem co dziś w samolocie” ;)))
Ps – może dlatego ze mieliśmy jakis zwariowany tydzień i spaliśmy po 3h na dobę a w samolocie z 7 h pospalismy ;d
Dodaj komentarz