Dziś byliśmy w rescue center dla papug i innych ptaków żyjących w Hondurasie. Tu dowiedzieliśmy się ze Ary które widzieliśmy w ruinach miasta Majów zostały przywiezione z … Roatan! Tak to na Roatan (wyspa sąsiednia do Utilii) w latach 80 pewna amerykanka zaczęła opiekować się porzuconymi papugami Ara a następnie jej podopiecznych (już 30!) przejął w latach 90 pan Lloyd Davidson. W 2001 roku papug było już 80(!) i nie wiedzieli jak się nimi zaopiekować na rajskiej wyspie. Dzięki wycieczce do ruin Copan odkryli, ze tutejsze lasy idealnie nadadzą się na teren dla Ar. Dzięki temu Ary powróciły do miejsca gdzie żyły również w czasach Majów. Tu jednak hitem był dziś tukan! Ja co prawda widziałam już tukana na wolności w Tajlandii ale Maciek nie (on błędnie twierdzi ze to był jakiś dzioborozec;p) ale teraz oboje a nawet we troje mieliśmy możliwość obejrzenia tukana z bardzo bliska. Były co prawda w klatce ale można było do niej wejść a one zupełnie się nas nie bały… to raczej ja panikowałam jak przelatywał 10 cm od mojej głowy! Natomiast Julcia miała dużo uciechy – i nie bała się nic a nic;p
Pewnie cześć z was wie a jak nie to teraz mówię ze ja raczej wielka fanka ptaków to nie jestem… szczególne gołębi – jak dla mnie mogłyby się przenieść w inne miejsce na ziemi tam gdzie ja nie mieszkam. Ale oczywiscie mieszkają tuż obok nas ekhm… czy zamiast nich nie moglby latać po Warszawie takie piękne Ary jak tu? O ile miasto były piękniejsze dzięki nim… dobra bo wyobraźnia idzie za daleko a chciałam powiedzieć ze ja antyfanka ptaków z własnej woli wzięłam dwie Ary na ręce i jeszcze miałam dużo radości z tego (na głowę nie wzięłam choć proponowali – co za dużo to nie zdrowo człowiek aż tak bardzo się nie zmienia!)
Dodaj komentarz