Z Salwadoru do Hondurasu

W Salwadorze nie spędziliśmy zbyt dużo czasu – jakieś 12h z czego z 6h udało nam się przespać. Minus 0,5h żeby przekonać skrzata ze co prawda jesteśmy w innej strefie czasowej ale to nie znaczy ze można wstawać o 2 w nocy na śniadanie:) przez salwador i Honduras jechaliśmy autokarem 8h wiec co nie co udało nam się zobaczyc. Jedziemy sobie przez stolice i takie 2 spojrzenia na to samo miasto – Ola: „ale to dużo zakładów karnych…” Maciek: „Wow producent drutów kolczastych jest tu milionerem!” Poza niezliczonymi kilometrami drutów kolczastych kraj piękny – góry, palmy, kwiaty, tylko bardzo bardzo biedny…

Po jakże miłej przejażdżce dotarliśmy do San pedro Sula (podobno 1 z najniebiezpiecznejszych miast na świecie) hostel mamy w iście willowej dzielnicy a właściciel z duma mówi ze TU możemy pójść do sklepu i nic nam się nie stanie – uff ale mamy szczescie;p

Na zakończenie jeżeli ciekawi jesteście ile dwuletnie dziecko może przebiec w ciągu 30 minutowego oczekiwania na zakup biletów w dalsza podróż – wystarczy przez 8h starać się nakłonić je do siedzenia w 1 miejscu – potem musi nadrobić stracony czas „Mamo Jula biega. Mamo chodź. Mamo biegaj.” – szkoda ze nie miała krokomierza – następnym razem weźmiemy ze sobą:)


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz