Lot na Isla de juventud

Lot na Isla de juventud
Ostatnio jak pisałam notkę na bloga to przemknęła mi przez głowę taka myśl ze ten wyjazd jakiś taki spokojny, poukładany jest i bez żadnych absurdów które zwykle nas spotykały podczas podróży do Azji… i już wiem ze powinnam się 3 razy zastanowić za nim coś pomyśle;p

Co by nie było zbyt nudno Kuba pokazała swoje „prawdziwe” oblicze:) 

dzień zaczął się wprost wspaniale! Nie codziennie człowiek budzi się informacja ze zdał egzamin i został adwokatem (Natalia, Monia, Gosia, Magda, Olek – bardzo wam dziękuje za sprawdzenie wyników – taka grupa nie może się mylić:) chociaż mi nawet teraz trudno w to uwierzyc:))))

Wsiedliśmy w nasza ekskluzywna taksówkę (pani z casa particulaters która ja dla nas zamawiała z pełnym przekonaniem mówiła ze to będzie super samochód nie tak jak w innych agencjach czy u prywaciarzy – cóż był to jakiś 20 paroletni volkswagen bez klimatyzacji – jak dla nas spoko ale nastawialismy się na coś „super” czytaj z klima a nie na jazdę z otwartymi oknami po autostradzie – po której wyglądam jak po ciężkiej imprezie – nic to – przez 2 tygodnie zdążyliśmy się przyzwyczaić. (Julcia tez chociaż nie jest fanka szaleńczego wiatru w samochodzie). 

Na lotnisko dojechaliśmy 3h za wcześnie ale ww. pani upierała się żeby wyjechać tak wcześnie bo nigdy nic nie wiadomo…

Także po 3h na lotnisku udaliśmy się oddać bagaże, przejść odprawę paszportowa (nie wiem po co bo lot był krajowy) i zaczęliśmy czekać… wybiła godzina odlotu naszego samolotu a my nadal czekamy… na tablicy odlotów pokazują się już kolejne loty oraz info ze nasz samolot odleciał… wszyscy czekają całkiem spokojnie ale nawet cierpliwość Kubańczyków się wyczerpała i ludzie zaczęli szukać informacji co gdzie kiedy czyt. kiedy łaskawie odleci ich samolot… nikt nic nie wie, ani obsługa ani policja (jest wszędzie nawet w cywilu)… mily Kubańczyk mówiący po angielsku uspokaja nas (a może bardziej siebie bo u nas luzik – nam się w sumie nie spieszy) ze na Kubie to normalne… i wreszcie wychodzi pan z obsługi i z rozbrajająca szczerościa tłumaczy wkurzonym ludziom (niektórzy czekali na samolot od rana bo nie tylko nasz samolot został wstrzymany – a jest godzina 19!) ze polecimy jak przestanie padać… wszystko pięknie tylko ze w ciągu całego dnia to padało ale przez godzinę i to popołudniu a nie wieczorem – ale to zbędne szczegóły których lepiej nie roztrząsać bo szczęśliwie nasz samolot odleciał a inne nie (ciekawe jaki był klucz wydawania pozwoleń na wylot – bo napewno nie zgodnie z pierwszeństwem czasowym). 


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz