Trynidad 

Kolejne miasto na naszej trasie. Zupełnie inne niż Hawana. Nasz maclaren (dla niedzieciatych to taki w miarę lekki wózek który kupiliśmy na te wakacje) nie daje tu rady kocie łby są tutaj wszędzie! Mieszkamy na starej części miasta 2 przecznice od głównego placu także czujemy sie trochę jak w skansenie. Miasto jest pięknie i ma swój unikalny urok a wieczorami zamienia się w jedna wielka imprezownie takie trochę jak chińskie yangshuo;) na kazdym kroku sprzedają mohito twierdząc ze jest najlepsze na świecie a Maciek usilnie twierdzi ze ponieważ rum jest tańszy od wody to on musi oszczędzać;p Dzis pierwszy raz kapalysmy się w morzu karaibskim – ja „czekałam” na to 28 lat a Julcia hmm 11 miesięcy – skubana! A na plaże jechaliśmy super amerykańskim starym samochodem – czad!:)


Posted

in

by

Tags:

Comments

2 odpowiedzi na „Trynidad ”

  1. Awatar Michał
    Michał

    Ale Wam dobrze!
    A co do MacLarena – zablokujcie przednie kółka…

  2. Awatar Paulina
    Paulina

    Nasz Maclaren dawał radę na paryskim bruku z 4,5 letnią Agą na pokładzie ;). No ale może tamtejsze kocie łby do paryskich się nie umywają. Zablokowanie przednich kółek nie pomaga? Można jeszcze ciągnąć za sobą na dwóch tylnych kółkach :).
    Wy się kąpiecie w morzu a my lepimy bałwany – we wtorek padał śnieg a na dzisiejszą noc zapowiadają -7. Pozdrawiamy :)

Dodaj komentarz