Pierwszy dzień w Hawanie 

Pierwszy dzień w Hawanie
Jeżeli to prawda ze ludzie dziela się na tych co kochają i co nienawidzą Hawany to my zaliczamy się do tych pierwszych. Piękne miasto, bardzo zniszczone ale piękne. Komunizm z perspektywy turysty objawia się tym ze kupienie butelki wody to wyzwania a zakup przekąsek jest w zasadzie nie możliwy ale za to brak jest na ulicach straganów z pamiątkami z Chin i wszelkiej tandety. Na ulicach jeżdżą amerykańskie samochody z lat 50 – tak na serio jeżdżą to nie jest jakaś atrakcja turystyczna. Te samochody to jest coś niesamowitego – w ciągu 1 dnia zrobiłam chyba ze 100 zdjęć samych samochodów. 
Zwiedzanie Hawany to trochę podróż w czasie i zobaczenie na własne oczy historii które opowiadali nasi rodzice. Sklepy w których nic nie ma, kolejka do restauracji na dwadzieścia pare osób… a i tak nam jest łatwiej bo mamy pieniądze a przeciętny Kubańczyk zarabia 20 cuc (odpowiednik-1:1 euro) miesięcznie. Nie wiem jak oni to robią ale na głodnych nie wyglądają, ubrani normalnie (No może trochę inna moda tu panuje:) i generalnie zadowoleni z życia ciagle nas zaczepiają żeby chwile pogadać. Na informacje ze jesteśmy z Polski mówią aaa Lewandowski! I wszystko janse;)
Julcia jest ulubienica Kubańczyków – wszyscy się do niej wdzięczą a Julci w to graj:) jak ktoś się przypadkiem się nią nie zainteresuje to wyciąga ręce patrzy głęboko w oczy i na końcu rzuca zawadiacki uśmiech – jak uczyć się podrywu to tylko od Julci (nie wiem po kim ona to ma ale nie po mamie;p)


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz