Lot na Kubę minął szybko i w zasadzie bez problemu. W samolocie do Amsterdamu Julcia zaprzyjaźniła się z Antkiem rezolutnym 6 latkiem wiec jedyna niedogodność to dziecko depczące po moim brzuchu żeby wyjrzeć do kolegi siedzącego za nami:)
Lot do Hawany był dłuższy (9h) ale tez minął bezproblemowo – co prawda filmów nie obejrzeliśmy (smuteczek) ale – stewardesa i nieznany Szwajcar świetnie się sprawdzali w roli zabawiaczy. Z reszta zobaczcie sami:)
Dodaj komentarz