Do dżungli przyjechaliśmy chodzić na trekingi i jeździć na safari w dzien w i nocy w poszukiwaniu zwierząt i po prostu by poczuć klimat/charakter lasu deszczowego. Las deszczowy jak sama nazwa wskazuje jest deszczowy co naszego przewodnika napawa takim lekiem ze 5 razy próbuje nas zniechęcić do uwaga aż 3km marszu a jak nie dajemy sie zniechęcić każe nam brać 6l wody na nas dwoje oraz lunch bo przeciez nie zdążymy w 5h przejść 6km w dżungli bo jak sie wyraził „hard core trail”. Ścieżka nie była ani hardcore, wypilismy 1,5l wody a nie 6;p i nie zabrala nam ponad 5h tylko niecałe 4h z czego godzinę spędziliśmy kapiac sie w wodospadzie (biedak nie wiedział ze na myśl o kąpieli w dzunglowym wodospadzie włącza mi sie motorek w pupie i lecę… A ze szlam jako 1 reszta grupy dostosowana tempo;)
Zwierzęta widzieliśmy głownie nocą – dzikie koty, cywety, jelenie, mouse deer ktory prawdę mówiąc wyglada troche jak mała świnka, dzikie świnie etc. Reszta mieszka sobie zupełnie naturalnie na ogromnym terenie dżungli i po prostu miała swoje święte dzikie prawo aby nas nie spotkac… Kiedyś tu jeszcze wrócimy i zostaniemy co najmniej tydzien albo i dłużej jak naukowcy nas nie wywala (nie sa zbyt wielkimi fanami turystów).
Hardcore treking;p
by
Tags:
Dodaj komentarz