Ladies and gentleman, boys and girls (uwielbiam to powitanie wiec jest szansa ze każda notka bedzie sie tak zaczynać) – dzis byliśmy w centrum rehabilitacji orangutanow!!! Początkowo mój zapal troche osłabł jak sie dowiedziałam ze nie bede mogła wziac orangutanka na ręce (ale moze jeszcze sie uda – Maciek ma pogadać z panią pojutrze ze bez orangutanka na rękach moge wpasc w depresje albo inna wymówkę wymyśli) ale po całym dniu spędzonym z orangutankami, gdzie na sam koniec jeden prawie przybił mi piątkę nadal jest w nich zakochana – a jeszcze bedziemy je oglądać w 2 dżunglach! Zdjeć mamy całe mnóstwo (jak mozna sie domyślić cykalismy bez opamiętania) ale większość robiona na aparacie z dużym zumem i dzieki temu sa portretowe – dziękujemy Tato! Tu musicie nam uwierzyć na słowo ze orangutanki były na wyciagnięcie ręki;)
Orangutanki – nareszcie!
by
Tags:
Dodaj komentarz