Pierwszy dzień w laosie przywitał nas tropikalnym deszczem – normalnie jakby ktoś odkręcil prysznic;) nie zrazilo to nas i jako jedyni biali (wraz z jedna włoszka i jedna hiszpanka) przeszliśmy sami granice i kupiliśmy bilet na dwudniowy rejs do luang prabang. Potem okazało sie ze reszta białych płynęła razem z nami tyle ze drożej bo kupili gotowa wycieczkę;p
Widoki po drodze były obledne – przez deszcz jest tu niesamowicie zielono, wszystko aż kipi zielenią!moglismy poczuć sie jak we władcy pierścieni – szkoda tylko ze nie widzieliśmy tygrysa (ale ma jeszcze szanse sie nam pokazać;)
Mamy teraz nocleg w pak beng i jutro będziemy juz w luang prabang gdzie zaczynamy podbój laosu (trzymajcie kciuki zeby deszcz nie popsuł nam planow) choc dzis po południu wyszło słońce więc jednak ta pora deszczowa nie jest taka zła a mniej turystów i niższe ceny;)
Witamy w laosie!;)
by
Tags:
Dodaj komentarz