Nareszcie Tajlandia, nareszcie Bangkok! Prawda jest ze to miasto sie albo kocha albo nienawidzi… My zdecydowanie kochamy – tłumy na ulicach, przewozne na rowerach gar kuchnie, panie sprzedające wszystko co tylko mozna sobie wypbrazic – przez koraliki, glutowate zabawki karaluchy po karaluchy do jedzenia:) na pierwszy obiad nie zdecydowaliśmy sie na smazonego robala więc postawiliśmy na pat thai – pat oznacza smażone a zatem jedliśmy smażona tajlandie;d
Przechadzajac sie po khao San – ulicy backpakerskiej – mogliśmy wymienić pieniądze, najesc sie rożnych podejrzanych rzeczy, kupic podrobki ciuchów, okularów czy zegarków – wszystko wedle uznania;)
mieszkamy w centrum miasta a w pokojach są wiatraki jak te w malezji w zeszłym roku więc czeka nas chyba kolejna noc z wizjami jak z czasu apokalispy;p Ale przy okazji szukania miejsca do spania trafiliśmy na trening bokserski! Normalnie w centrum miasta w bocznej uliczce ustawiono ring bokserski i trenowali „bicie sie po mordzie” – ciekawe po co?
Dzis po nie przespanej nocy w samolocie (mieliśmy za duzo filmów do wyboru;) idziemy zaraz spać zby jutro moc zacząć intensywne zwiedzanie – dobranoc;)
Tajlandia – nareszcie!!!
by
Tags:
Dodaj komentarz