Ostatnim rzutem na taśmę ale udało nam sie odwiedzić łaznie! Ale to zwieńczenie naszego dnia a przed tem – poszliśmy do labiryntu utworzonego w podziemiach we wzgórzu zamkowym. Nie wiem czy to było na poważnie ale były tam takie wkrety jak klatka umarlaka (do której oczywiscie wlezlismy zeby porobie sobie zdjęcia) potem kajdany w których sie zakulismy i grobowiec draculi – a wszystko to przy dźwiękach muzyki jak z horroru;p – i nie to nie byl dom strachow a „zwyczajne” muzeum węgierskie;)
Przeszliśmy tez sie po całym mieście , odwiedzając m.in. Wyspe Margareta na dunaju gdzie po godzinie czekania na prom zorietnowalismy sie ze na wyspie wszystko porusza sie do
Okoła wyspy w jednym kierunku – zaczynając od autobusów przez biegaczy aż po ten nieszczęsny prom… zatem nie możliwością jest złapać prom na lewym brzegu a popłynąć nim w prawo:/ ale czas umilal nam autobus ktory był atrakcja turystyczna bo mogl jechac normalnie po jezdni a mogl rownież wjechać do rzeki i płynąć – najlepsze jest to ze ludzi to kręci!;d
A teraz łaznie… Absolutnie każdy kto przyjeżdża do budapesztu powinien pojsc na łaznie!nam „udało sie zdążyć” dopiero na nocne plywanie od 22-4:00 w lazniach rudas, ale nie miało to znaczenia bo całość i tak mieści sie w budynku gdzie przez cały czas panuje lekki mrok. Wchodzimy do dość przyciemnionej sali która wyglada troche jak sala balowa (klumienki, cos na kształt sceny, zaulki a nawet kuluary;) i gdyby nie gorąc oraz wszędzie unoszaca sie para mozna by pomyśle c ze nas wkrecili i nie ma tu żadnych basenów… A jednak są – 6 basenów z temperatura od 16 do 42 stopni (ja nie weszlam do tych najbardziej skrajnych ale Maciek i Tomek owszem – zastanawiam sie czy oni sie wcześniej czymś nie nasmarowiali czy cos bo moim zdaniem nie da sie tam wejść!) i rzeczywiscie mogliśmy sie poczuć jak rzymianie – tylko niewolników brakowało (moze to i dobrze bo przy niekorzystnych układach to my byśmy byli tymi niewolnikami;p)
A juz w niedziele lecimy do Bangkoku – następna notka juz z Tajlandii!;)
Jak rzymianie tyle ze na Węgrzech – Budapeszt dzień 2:)
by
Tags:
Dodaj komentarz