No i wiedzielismy – to nie mozliwe zeby bali miala tylko to turystyczno – komercyjne oblicze i mielismy racje! Udalo nam sie trafic na … walki kogutow! Wielka arena, mnostwo facetow na widowni, atmosfera jak na walce bokserskiej a w samym sercu zainteresowania koguty – piekne, wypielegnowane i z sztyletami poprzyczepianymi do nog… Zaczyna sie przyjmowanie zakladow (na calkiem spore sumy nawet po 100.000;p), wszyscy krzycza i machaja rekoma i chwile pozniej… Walka – dwa „wsciekle koguty” rzucaja sie na siebie, dziobia wsciekle i uzywaja swojej tajnej broni – sztyletow i juz po 2 minutach jeden lezy martwy…
To kolejna krwawa akcja podczas naszego wyjazdu, ale bylo warto – trafilismy do miejsca glownej rozrywki lokalnej ludnosci, ktora naprawde zyje tym „sportem”, jedni hoduja koguty, inni tylko kupuja zaklady ale doslownie wszyscy sa w te walki zaangazowani, a my bylismy jedynymi bialymi na widowni wypelnionej ponad 300 osobami, a ja dodatkowo byla tam jedyna dziewczyna – ale co ciekawe nie budzilismy wiekszego zainteresowania (w sumie czemu sie dziwic w porownaniu do walczacych kogutow wypadamy raczej blado;p).
Adu ayam czyli walki kogutow
by
Tags:
Dodaj komentarz