Helo mister, helo miss – bajawa na flores;)

Hello mister, hello miss – tak to my wolani przez dzieci z okolic bajawy… Kazde od 3 do 15 latka potrafi powiedziec jak sie nazywa i zapytac nas o to samo a nastepnie obowiazkowe przybicie piatki;) jest to nawet urocze, tyle ze po 99 razie mozna miec dosc… za to dzieci nigdy nie maja dosyc;p
Otoczeni przez lokalne dzieci dotarlismy do prawdziwej indonezji – takiej jaka sobie wyobrazalismy przed wyjazdem… Bez tlumu turystow, straganow z pamiatkami i knajpami pelnymi eutopejskiego jedzenia… Odwiedzilismy tradycyjne wioski ze slomianymi dachami, maciek rozegral nawet krotki mecz pilki noznej (problem byl tylko taki ze pilke trzeba bylo dmuchac po kazdym kopnieciu bo miala dziure wielkosci palca;p) a absolutnym przebojem dzisiejszego dnia byly gorace zrodla… Nie dodalam na poczatku ze pierwszy raz podczas pobytu w indonezji znalazlismy sie w miejscu gdzie bylo delikatnie mowiac troche zimno wiec kapiel w goracych zrodlach byla spelnieniem naszych marzen;) towarzyszami naszej kapieli (w punkcie gdzie zimna woda styka sie z goraca woda) byla okoliczna ludnosc ktora nie zwazajac na takie szczegoly jak ochrona srodowiska czy czysta woda robila tam pranie, kapala sie z plynem pod prysznic – ale co ciekawe woda nadal byla czysta wiec nasza kapiel tez byla czysta przyjemnoscia;d


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz