jak pech to pech…

Pierwszy raz (miejmy nadzieje ze ostatni) co sie nie udalo… albo inaczej … nie udalo sie nic;/ pojechalismy do swiatyni ulun watu (symbol bali – wyskakuje zaraz po zapytaniu wujka google o bali) i jak sie okazalo mapa ktorej korzystamy okazala sie „nie dokladna” i pojechalismy do innej swiatyni ktora jaby tu powiedziec… do najpiekniejszych nie nalezala:/ ze wzgledow czasowych postanowilismy pojechac na walki kogutow – zgadnijcie czyj to byl pomysl…;p ale jak dojechalismy na miejsce akurat sie skonczyly. na domiar zlego plaza – polecana przez lonely planet okazala sie jedna z najbrzydszych plazy na jakich bylismy… za to dzieki naszemu „szczesciu” postanowilismy zostac dzien dluzej na bali i dac tej wyspie szanse… poza tym uwazam ze wyczerpalismy limit pecha na ten wyjazd wiec teraz wszystko ma juz isc jak z platka!


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz