8.08 wielkie obzarstwo w malace;)

Malaka to miasto na ktore mamy tylko 1 dzien, ale tyle nam wystarczy by zobaczyc to co chcemy i przejsc sie po miescie – co oznacza ze mielismy dzis chill out dzien;) jako ze mieszkamy w „luksusowym” hostelu to i w ramach naszego dormu na dachu mielismy sniadanie w cenie i to nie byle jakie! Dzien rozpoczety od kawy (tu podaja kawe sypana ale zamknieta w torebki jak do herbaty czemu w polsce nikt ba to jeszcze nie wpadl?!), baardzo azjatyckich croassintow i full english breakfast zaczal sie iscie wspaniale… Po drodze do muzeum marynistycznego (ktore lekko mowiac nie powala na kolana – maciek ustalil ze to najgorsze muzeum w jakim byl) spotkalismy urocze riksze ktore ozdobione bogato w sztuczne kwiaty, maskotki z lat 80 i puszczajace muzyke z tego okresu sa podobno najlepsze atrakacja dla japonczykow;d (postaramy sie wrzucic zdjecia).
Co ciekawe do wiekszosci muzeow – chyba tylko oprocz urzedu miasta trzeba zdjac buty wiec jak wiadac oszczedzaja na sprzataczkach;p
Dzien zaczety od super jedzenia zakonczyl sie jeszcze lepsza kuchnia. Poinstruowani przez wlasciciela hostelu poszlismy do „restauracji” ktora wygladem przypominala co tu duzo mowic spelune i gdyby nie kilkanascie osob czekajacych przed wejsciem na stolik pewnie bysmy do niej nie weszli… Ale warto bylo czekac bo dzieki temu moglismy sprobowac miejscowego specjalu – surowe mieso, owoce morza, cos co przypominalo trawe i kilka innych produktow ktorych pochodzenia wolimy nie znac – nadzianych na patyczki jak do szaszlykow gotuje sie w oleju z wielka iloscia przypraw- a wszystko to przy swoim stoliku. Przypomina to troche fondue miesne tyle ze do kazdego stolika przystawiona jest duza butla gazowa ktora wprawia w ruch cala machine… Wyglada to nie powiem troche przerazajaco a juz na pewno dwuznacznie…

Jako ze mamy teraz internet wstawilismy mape naszej podrozy i link do galerii z kilkoma zdjeciami;)


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz