Niezniecheceni brakiem tygrysow w dniu 1 poszlismy ich szukac nastepnego dnia. Dalismy im naprawde duze szanse na objawienie sie bo zeszlismy z glownych sciezek i spocilismy sie jak mopsy i co i nic! Ani sladu no dobra byly slady pazurow ktore osobiscie okreslilam jak znak ze tygrys tu byl;p na pocieszenie mielismy rzeke a w rzece kapiel – ktora spowodowala ze bylismy tak samo mokrzy jak przed kapiela tyle ze byla to slodka mokrosc zamiast slonej;d
Nie dawno przed wyjazdem ogladalismy czas apokalipsy – na samym poczatku jest tak scena gdy capitan willard lezy na lozku pod wiatrakiem i wyobraza sobie ze wiatrak to smiglo helikoptera… Dzieki naszemu wrodzonemu szczesciu mielismy okazje poznac osobiscie rekwizyt z tego filmu a mianowicie ww. wiatrak… Wisial nie pozornie w naszym dormitorium (co ciekawe malezyczycy nie odkryli jeszcze jaka jest idea dormitoriow i kazdemu turyscie przydzielali oddzielny dorm – dla nas tym lepiej;p) owy wiatrak nie odznaczal sie niczym szczegolnym do czasu gdy polozylismy sie spac i coz juz wiemy jak to jest spac na ladowisku dla helikopterow…;/
6.08 scena jak z filmu
by
Tags:
Dodaj komentarz