Po wielkiej i zdawaloby się bogatej Rosji pojechalismy do biednej i zacofanej Ukrainy. Tu miło się zaskoczylismy bo choć wiemy ze pensje sa małe, Wybory nieustannie falszowane to chcielibyśmy żeby w Warszawie był taki dworzec jak w Kijowie! zobaczyliśmy jedynie najbogatsza i najbardziej reprezentacyjną cześć Kijowa i choc zdajemy sobie sprawę ze tak nie wyglada cała stolica czy kraj to te dzielnice i tak sa jakieś 3 razy większe i ładniejsze od warszawskich (choć może to złe porownanie bo co tu dużo mówić Warszawa nie należy do najpiękniejszych polskich miast;p). Jezykowo czulismy się jak w Rosji ale wystarczyło ze wsiedlismy do pociągu relacji Kijów – Lwów uswiadomiono nas jak kwestie językowe mogą być powaznym problemem! Wschodnia Ukraina mówi tylko po rosyjsku (prawie nie znają ukraińskiego) zachodnia tylko po ukraińsku a Lwów tylko po polsku;) rzeczywiście we lwowie (a Lwów powinien należeć do Polski – to wstawka dla marcina;) wszyscy mówią po polsku, jest towarzystwo polskie a w szkołach można uczyć się po polsku – wiec w zasadzie czulismy się jak u siebie. Nasze poczucie polskości wzmocnila wizyta w lwowskim browarze gdzie w muzeum znajdowały stare reklamy z hasłem jakże wspaniałym ” tylko smakosze piją piwo lwowskie” Oczywiście na cmentarzu orlat lwowskich same polskie wycieczki- stesknilismy się już za glupawymi zartami polskich przewodników…
Na Lwów mieliśmy jedynie 1 dzień i przy wyjeździe myslelismy ze wszystko udalo nam się zobaczyć. Dopiero po spotkaniu w pociągu do Warszawy przewodniczki po Lwowie dowiedzielismy sie ze musimy przyjechać tu ponownie!
Ukraina – Kijow
by
Tags:
Dodaj komentarz