Pierwsza noco-dzien w transsibie minela nam pod haslem spania grania i jedzenia. potwierdzamy, na prawie „kazdej” stacji babuszki sprzedaja pierogi, kotlety mielone, ziemniaki… szkoda tylko ze tak jest na stacjach na ktore przyjezdzamy w godzinach naszego sniadania :P teraz zyjemy tez az w 3 strefach czasowych (moskiewskiej, irkuckiej, i najblizszej stacji) i dzieki temu maciek, tomek i klocu, ktorzy kupili sobie w ulanbator po „oryginalnym” rolexie moga miec rozne godziny na zegarkach i tlumaczyc sobie wyzszosc jednego czasomierza nad drugim :P
kolejnym zaskoczeniem bylo ze mimo ze jedziemy w ostatniej klasie, gdzie wedlug legend o transsibie przypada po litr wodki na dobe na glowe nikt nie pije alkoholu! co prawda w warsie sprzedaja piwo i wodke, ale ceny sa takie ze zaden szanujacy sie podrozny nie bedzie hanbil sie kupnem po takich cenach :]
transsib 11.08
by
Tags:
Dodaj komentarz