Jak juz wczesniej wspominalam w Mongolii zyje prawie 13 razy wiecej koni niz ludzi. Do tej pory mogliamy je jedynie podziwac biegajace po stepie, ale po dojechaniu do parku krajobrazowego pojechalismy na przejazdzke konna. Mimo ze nigdy nie jezdzilismy wczesniej (poza Andzia) od razu pojechalismy w teren i po krotkiej ” migowej” sprzeczce z instruktorem jezdzilismy sami tzn. nie na sznurku przywiazanym do konia instruktora. Takimi hojrakami bylismy, ale bez bicia przyznajemy sie ze tylko dlatego, ze konie byly naprawde male. Mialam wrazenie, ze jak sie wysile i mocno wyprostuje nogi to bede nimi zamiatac po ziemi;p
Klocu jak zawsze wybral alternatywna forme rozrywki i postanowil lowic ryby. Problem byl tylko taki, ze zawiezli nas do mega rwacego gorskiego potoku o ciekawej burobrazowej barwie, wiec mamy silne podejrzenie, ze ostatnia ryba plywala tam za Czyngis Chana. Dodatkowo za wedke sluzyl kawalek kijka o dlugosci jakis 15cm i haczyk chyba z drucianego wieszaka;p To jednak nie powstrzymalo Kloca, ktory dzielnie az do zmroku oddawal sie swojej rybackiej pasji;)
Wspolczynnik konia na 1 mieszkanca
by
Tags:
Dodaj komentarz