Pod sam koniec naszej wycieczki przez Mongolie dotarlismy do jedynego w calym kraju waznego zabytku architektonicznego – Karakorum. Po zakazanym miescie w Pekinie nie zrobil on na nas powalajacego wrazenia, ale byl ciekawa odmiana po 10 dniach w totalnej dziczy. Kompleks polozony jest wsrod pieknych wzgorz, trawa ktora pokrywa wieksza jego czesc tworzy swoisty klimat (wsrod nas byli zagorzali zwolennicy i przeciwnicy tej trawy;p)Dotarla tu swego rodzaju komercha – oczywiscie nie na taka skale jak w Chinach, ale widok straganow z pamiatkami jest zadkoscia w Mongolii, wiec trzeba to doceniac;p
Wycieczka zaplanowana na 10 dni, dzieki naszej niesamowitej samodyscyplinie (tylko kilka razy wstalismy po 10;) zostala skrocona o jakies 12h i dzieki temu dzien wczesniej dotarlismy do Ulan Bator. Co prawda jazda po asfalcie ( w calym kraju sa jakies 3 drogi asfaltowe) dla naszego uaza okazala sie nie lada wyczynem i grozilo ze zatrzymamy sie 40 km od miasta na noc. Jozek jakes 100km od miasta zaczal goraczkowo protestowac, ze nie chce wracac do miasta tej nocy, ale nasz bunt spowodowal, ze jednal ruszylismy w dalsza droge. Przy w jezdzie do Ulan Bator okazalo sie, ze Jozek mial troche racji w swoim goraczkowym protescie bo Mongolia jako chyba jedyne miasto na swiecie ma granice przed wjazdem do stolicy (taka prawdziwa ze sprawdzaniem paszportow i oczywiscie drobna oplata). Granica zamknieta jest od godziny 20 do 6 rano dla turystow – tzn. tak probowano nam wmowic choc inne samochody z turystami przejzdzaly… Jednak w sposob w zasadzie magiczny granica otworzyla sie dla nas ,a to za sprawa jedynie 15000 lapowki;) Nigdy wczesniej nie wydalismy na lapowke 15000!!! Czyli jakis 4zl na osobe;p
Na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo i dzis juz zwiedzalismy stolice,a jutro o jakiejs nie przywoitej porze (czyt. 7 rano) ruszamy w droge do Ulan ude, aby zobaczyc najwieksza na swiecie glowe lenina;)
Granica w srodku panstwa
by
Tags:
Dodaj komentarz