Mongolia to najmniej zaludniony kraj na swiecie, ale za to najbardziej zakoniony. Na jednego mieszkanca przypada tu az 13 koni i nie wiem ile koz, owiec i baranow, ale chyba ponad 100. Dzieki tym zwierzetom ponad polow ludnosci kraju zyje na stepach jak nomadowie. Z ich skor, welny, futra buduja jurty, z ich miesa i mleka robia najprzedziwniejsze potrawy,a z kosci i porozy narzedzia i zabawki. Nic wiec dziwnego, ze caly kraj wyglada jak jedno wielkie cmentarzysko zwierzat. Na porzadku dziennym jest widok pojednyczych kosci, czaszek i calych szkieletow koni czy krow. Najlepszy widok to czaszka konia – jest naprawde ogromna! Na pamiatke wzielismy sobie po roku kozy (ciekawe czy pozwola nam to przewiesc przez w koncu to ich narodowe dziedzictwo;p)
Po kilku dniach jazdy po stepie dojechlismy do gor i lodowca. Podobno przez kilka miesiecy w roku jest tu caly jezor lodowca, ale nam udalo sie znalesc jedynie mala bryle lodu (i tak nie zle z wazywszy na temperatury jakie tu panuja). Tego dnia spadl na nas tez pierwszy deszcz i Jozek zorganizowal nam spanie w jurcie murowanej! (nalezy ona chyba do najbogatszego mogola w kraju;p) Dzieki temu poznalismy dwoch francuzow i dwoch izraleczykow, ktorzy tez podrozuja przez Mongolie, ale dla nich jest ona tylko krotkim fragmentem wielomiesiecznej podrozy po azji…
Mongolia nie jest najbardziej popularnym kierunkiem wycieczek turystycznych, a jednak pelno tu starych niemcow. Jezeli spotka sie na stepie bialego to mozna w ciemno strzelac ze to niemiecki emeryt;p Oczywiscie zawsze z przewodnikiem mowiacym po niemiecku ( nie wiedza ile traca zabawy z komunikacji z kierowca harczacym po mongolsku;d)
ciag dalszy…
by
Tags:
Dodaj komentarz