Wreszcie zobaczylismy prawdziwa pustynie!!! Wydmy mialy po 200 metrow wysokosci. Wspinalismy sie na nie wraz z dwoma 60 letnimi wlocho -austriakami ( sa z Wloch poldniowego tyrolu, ale mowia tylko po niemiecku) i czulismy sie jak emeryci. Oni pomykajac pod gore bez zadnego wysilku, pozostawili nas daleko w tyle… Prawie pokonal nas piasek wiejacy ze wszystkich stron (ja szlam z zamknietymi oczami). Ale widok z gory, a potem zejscie z wydmy warte bylo wysilku. Zbieganie z gory piachu jest jedna z najlepszych zabaw jakich doswiadczylismy do tej pory;)
Jozek tak zaprzyjaznil sie z kierowca i przewodnikiem austrowlochow ( mowilam ze ci niemieckojezyczni zawsze musza miec tlumacza;d), ze przez kilka dni podrozowalismy razem. Nasza dzielna maszina (uaz) nieustannie wygrywal w wyscigu z ich land cruiserem! Oprocz wspanialej predkosci uaz potrafi tez jezdzic przez gorskie wawozy i koryta rzek .
Do tej pory nie wiedzialam, ze istnieje scisle podobienstwo miedzy zachowaniem sie na morzu i na stepie… Otoz w obu tych miejscach nie wazne czy na jachcie czy w uazie trzeba wspolprawcowac z pojazdem. Balastowanie w samochodzie, aby zachowal wzgledna rownowage nalezy do jednych z najbardziej nieoczekiwanych przez nas doswiadczen… Ale i z tej jazdy maszina ( tak zawsze mowi Jozek) wyszla bez szwanku.
A na pustyni wsrod morza piachu…
by
Tags:
Dodaj komentarz