pingyao

Cala nasza podroz przebiega nad wyraz planowo. (oczywiscie jak teraz to pisze to jutro okaze sie ze wszystko sie wali, nie mamy pociagow i spania, ale moze tym razem sie uda;p)Dlatego postanowilismy, ze zmienimy troche nasze plany i zamiast do pingyao pojedziemy ogladac pandy w syczuanie. Po calodniowych romyslaniach, planac, sprzeczkach, (powstala nawet piosenka o syczuanie, ktora zastapi „majteczki w kropeczki” – polski hit disco polo, ktory krolowal w chinach) i tak wsiedlismy w pociag do pingyao, poniewaz w chinach czasem trudno o spontanicznosc…
pociag byl wrecz wspanialy… po tym jak przejechalismy 22h do xian na hard seatach, tak polubilismy te klase pociagu, ze ponownie ja wybralismy, tyle ze w srodku byla niespodzianka!;) okazalo sie ze poprzedni pociag byl duuuzo lepszy od tego. Za klimatyzacje robily wiatraki przyczepione do sufitu, krecace sie w takt muzyki ludowej, ktora leci w kazdym chinskim pociagu;d dlatego dziwnie bedziemy sie czuc w pociagu do pekinu, ktory jest chinskim tgv, ktory zamiast 20h (tyle zwykle zajmowala nam podroz pociagiem) bedzie jechal 3h;p (mamy juz bilety)
samo miasto to jedna wielka starowka (bardzo ladna, ale ogolnie to taki pcim dolny, o ktory w gruncie rzeczy nam chodzilo bo mamy juz dosc wielkich miast) tylko jest pewien problem – nie ma tu jedzenia! tzn nie ma tu taniego i dobrego jedzenia, a w kazdej knajpie sa te same zdjecia dan – choc podaja rozne dania w roznych cenach;d
pomimo braku dobrego jedzenia zwiedzalismy na rowerach miasto i swiatynie (przepiekne – i pierwszy raz nie zalane fala komercji) razem z belgijkami (szacun dla belgijskich nauczycielek – super kobiety!) Podpowiedzialy super pomysl na podroz, mamy + corki;)
Jutro jedziemy do pekinu wiec wpadniemy w szal zwiedzania;)


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz