Jednak Szanghaj nie jest miastem najbardziej nie przyjaznym, ale napewno najbardziej intesywnym pod wzgledem zwiedzania dla naszej grupy. Udalo nam sie odwiedzic nie tylko starowke, dzielnice Qibao, ale i Expo. Chinczycy naprawde sie postarali! Ale mozna bylo sie tego spoziewac skoro na polroczne expo wysiedlili kilka tysiecy ludzi, wielu ludzi stracilo prace, a miasto zyskalo dodatkwa linie metra (tylko na uzytek expo!). Metro w Szanghaju jest wogole ewenementem na skale swiatowa. W ciagu ostatnich 7 lat powstalo 8 lini metra. Ciekawe kiedy tyle bedzie w Warszawie…
Po deszczowym Szanghaju ruszylismy w droge do Xian na hard seatach i coz bylo ciekawie… Siedzenia w takim wagonie sa pod katem 90 stopni, a na jeden laweczce siedzi 2 albo 3 ludzi. Dzieki temu, ze siedzenia sa skierowane na przeciwko siebie nawiazalismy ciekawa znajomosc z chinska rodzinka. Uscislajac to Klocu zawaral (nie wspominalam chyba wczesniej, ale Klocu wogole dosc czesto nawiazuje kontakt z tubylcami i juz prawie biegle mowi po chinsku) i rozmawiajac przez 10 h po chinsku, uzywajac do tego rak i nog zostal nazwany przez dziewczynke harrym potterem.
W Xian ropoczelismy zwiedzanie od armii terakotowej, ktora podzielila grupe na zdecydowanych entuzjastow i zagorzalych przeciwnikow. Tam tez pierwszy raz spotkalismy polska wycieczke, ktora nota bene jest w Chinach od tygodnia i jeszcze nie widzieli slonca;p
Dodaj komentarz