macau

Tak naprawde pierwszy i ostatni dzien w Makau byl pierwszym, podczas ktorego wszyscy stwierdzili przez chwile ze nie jest im wsciekle goraco! Wszystko za sprawa morza poludniowo-chinskiego w ktorym sie kapalismy. Woda co prawda jak zupa, ale i tak byla to rozkosz. Samo miasto zaskakuje zetknienciem stylu europejskiego z tradycyjnym chinskim i biedy z super nowoczesnym centrum pelnym kasyn, ekskluzywnych hoteli i restauracji. Hitem dla naszej grupy okazala sie fonntanna, ktora tryskala w rytm muzyki mozarta. Okazalismy sie odporni na hazard, ale pewnie tylko dlatego ze nie moglismy znalesc automatow do gry;p Jutro Kanton gdzie postaramy sie spelnic nasz obywatelski obowiazek i zaglosowac na jedynego slusznego kandydata (dla kazdego innego). Nastepnie pojedziemy do Guilin, zeby na jakis czas oddalic sie od duzych miast i zobaczyc „prawdziwe” chiny z tarasami ryzowymi.


Posted

in

by

Tags:

Comments

Dodaj komentarz